człowieka władającego nieprawdopodobnym telepatycznym darem, umiejącego czytać myśli ludzi i przepo-wiadać przyszłość, widzieć zdarzenia, oddalone o setki kilometrów i którego ludowa pogłoska uważała za świętego.
Istotnie, władał on czarodziejskim darem nie tylko czytania myśli w danej chwili, ale i przewidywania nadchodzących zdarzeń. I tak, Wolf Grigorjewicz przepowiedział dzień zwycięstwa nad faszyzmem, przewidział tragiczną śmierć kosmonautów: Władimira Komarowa i Jurija Gagarina i wiele innych zdarzeń. Wszystkie jego przepowiednie niezmiennie się spełniały.
Pracowałam w Instytucie Sercowo-Naczyniowej Chirurgii Akademii Nauk ZSSR im. Bakulewa. Piszę o tym dlatego, że w ścianach instytutu unosił się "duch Messinga". Bezsprzecznie miał on swój udział w poprawnym postawieniu diagnozy i wyleczeniu z chorób kilku wysoko postawionych pacjentów.
Przychodząc pewnego razu do pracy, dowiedziałam się, że nocą do Instytutu przyjęto ciężko chorego, dla którego na konsylium zebrały się wszystkie medyczne sławy. Przy głównym podjeździe stały czarne limuzyny, towarzyszące "karetce pogo-towia", którą przybył nasz pacjent. Okazał się nim generał-pułkownik Żukowski, do-wodzący wojenno-powietrznymi siłami Białoruskiego okręgu wojskowego, dawny przyjaciel Messinga. Stwierdzono u niego rozległy zawał z tworzącymi się otworami w sercowej przegrodzie. Operacyjne leczenie, podobnej dolegliwości, wcześniej nig-dy nie było podejmowane.
Operować takiego ważnego pacjenta, miał prawo tylko sam dyrektor instytutu, profe-sor Burakowski. Ten wyraził obawę, że operacja tylko przyśpieszy koniec. Ale nicze-go nie podejmować – to fatalna strata czasu. Tylko po otrzymaniu rozkazu "z góry" Burakowski mógł podjąć ostateczną decyzję.
Zadzwonił Messing:
- Tajbele (tak nazywał mnie tylko Messing) - przekaż swojemu szefowi, aby natychmiast przystąpił do operacji. To mój przyjaciel i radzę nie tracić czasu, ani se-kundy!
Opowiadam o wahaniach Burakowskiego, ale Messing przerywa mi:
- Wszystko zakończy się pomyślnie, zagoi się, jak na psie. A twój szef będzie przed-stawiony do nagrody. Tak mu powiedz.
N
Napiszę o nim książkę, zdecydowałam, postawię pomnik z granitu na jego grobie.
Minął rok. My, przyjaciele Messinga, wysłaliśmy do Ministerstwa Kultury szczegółową listę, która przypominała o jego zasługach i wyrażała prośbę o wydzie-lenie dwóch tysięcy rubli na budowę pomnika. Ale urzędnicy z jakiegoś powodu zapomnieli o zasługach Messinga: szczodry datek środków na budowę dwóch samolotów, za co otrzymał w czasie drugiej wojny światowej telegram wdzięczności od Stalina, stała finansowa pomoc dla domu dziecka, gdzie przebywało ponad sto maluchów-sierot... Wolf Grigorjewicz przez długie lata swoich występów zebrał milionowe audytorium, które dało państwu ogromny zysk. Do tego wszystkiego należy dodać sumę pieniędzy zgromadzonych na książeczce oszczędnościowej - więcej niż milion rubli, w pieniądzach tamtego czasu.
Metodycznie szturmowaliśmy Ministerstwo kultury interpelacjami, włączając do swoich próśb ludzi znanych i zasłużonych. Ostatni apel był podpisany przez zasłużonych artystów ZSSR: Arkadiusza Rajkina, Jurija Nikulina, Juria Gulajewa, Jewgienija Leonowa i spikera Centralnego Radia Jurija Lewitana.
Danej sobie obietnicy dotrzymałam - moja książka nosi tytuł "Wolf Messing - człowiek-zagadka" Przełożona na języki: angielski i hiszpański została także wydana dwa razy po rosyjsku. I, nie doczekawszy się w ciągu 16 lat postawienia pomnika przez władze państwowe, w 1990 roku poleciałam z Los Angeles do Moskwy i postawiłam go ze swoich środków.
Niech pamiętają o Wolfie Grigorjewiczu Messingu wszyscy ci, którym on ofia-rował dobroć swojej duszy.
Tekst: Tatiana ŁUNGINA (Los Angeles)
Tłumaczenie: Tadeusz Rubnikowicz
Korekta: Maria Palichleb
Pomniki: Wolfa Messinga i żony Aidy Michajłowny na cmentarzu Wostriakowskim w Moskwie. Napis na tablicy: „Twój wielki dar przeszedł do historii ludzkości”
Poniżej nazwisko fundatora pomnika dla Messinga:
Tatiana Łungina z rodziną.