Dla Wolfa Messinga, człowieka udręczonego własną nadwrażliwością zmysłów, Moskwa bywała miejscem nie do zniesienia. Ciągły hałas, tłumy ludzi i natrętni wielbiciele pogłębiali jego stany depresyjne. Miejscem, które przynosiło mu prawdziwy ratunek, ukojenie i powrót do sił, stało się czarnomorskie uzdrowisko Soczi. Artysta przyjeżdżał tam regularnie, by odpocząć od estrady, podratować nadszarpnięte zdrowie i przez chwilę żyć jak zwykły człowiek.
Sanatoryjne schronienie przed światem
W czasach ZSRR Soczi było elitarnym kurortem kuracyjnym. Messing, jako oficjalnie uznany radziecki artysta estradowy o statusie bohatera wojennego, miał prawo do korzystania z tamtejszych ekskluzywnych sanatoriów.
Ucieczka od zgiełku: Znajomi artysty, w tym Walentyna Drozdowa, wspominali, że Messing w Soczi celowo wybierał mniejsze ośrodki lub domy wczasowe położone na uboczu, w otoczeniu parków i zieleni. Chciał w ten sposób ukryć się przed ludźmi, którzy nieustannie prosili go o prywatne porady, wróżby czy uzdrawianie.
Leczenie schorowanych nóg: Pod koniec życia Messing bardzo cierpiał na silne bóle nóg i problemy z krążeniem (skutek urazów z młodości i wycieńczających tras koncertowych). W Soczi regularnie korzystał z unikalnych, słynnych w całym ZSRR siarkowodorowych kąpieli leczniczych w Macieście. Te zabiegi pozwalały mu na krótki czas uśmierzyć fizyczny ból.
Pokazy na Wybrzeżu Czarnomorskim i szachy bez słów
Pobyt w Soczi nie zawsze oznaczał pełen odpoczynek. Kiedy w sezonie letnim do kurortu zjeżdżały setki tysięcy wczasowiczów, Messing wracał do pracy. Dawał cieszące się ogromną popularnością seanse w salach widowiskowych tamtejszych sanatoriów oraz na deskach tutejszych scen. Bilety na jego „doświadczenia psychologiczne” rozchodziły się w mgnieniu oka.
Wakacyjna publiczność była specyficzna – na jego pokazy przychodziła radziecka elita, naukowcy, a nawet wyżsi urzędnicy państwowi spędzający tam urlopy.
Ci, którzy mieli szczęście spotkać Messinga prywatnie podczas jego kuracji w Soczi, zapamiętali go spacerującego po nadmorskich bulwarach w towarzystwie żony Aidy (do 1960 roku), a później samotnie, zamyślonego, w eleganckim garniturze.
Nad Morzem Czarnym Messing potrafił odrzucić maskę artysty. Chętnie siadał w cieniu palm z zaprzyjaźnionymi kuracjuszami. Jak wspominają naoczni świadkowie z tamtych lat, potrafił godzinami grać w szachy lub warcaby, a czasami pozwalał sobie na niewinne, prywatne demonstracje swojego daru – odgadując dla żartu numery miejsc w pociągach lub myśl, z jaką dany letnik przyszedł na plażę.
#Zimowe Igrzyska Olimpijskie i wielki powrót Teatru Letniego
Najbardziej spektakularnym miejscem występów Messinga w kurorcie był monumentalny, zbudowany w 1937 roku Teatr Letni (ros. Летний театр), położony w malowniczym parku im. Frunze. Pod koniec lat 90. ten piękny zabytek architektury popadł w całkowitą ruinę i straszył pustkami.
Ratunek przyszedł dopiero wraz z przygotowaniami do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. W ramach wielkiej modernizacji miasta przed olimpiadą, teatr został poddany gruntownej i niezwykle kosztownej rekonstrukcji. W maju 2013 roku uroczyście otwarto go na nowo. Obiekt zyskał lekkie, przeszklone zadaszenie oraz nowoczesny system całorocznego ogrzewania, stając się jedną z najnowocześniejszych scen kulturalnych w całym regionie.
Pamiątkowa tabliczka jako dowód pamięci
Podczas odnawiania budynku władze Soczi oraz historycy postanowili oficjalnie uhonorować największe legendy, które kiedykolwiek elektryzowały tutejszą widownię.
W budynku umieszczono pamiątkowe informacje dla widzów, a wśród nich na honorowym miejscu zawisła oficjalna tabliczka informująca, że występował tu Wolf Messing.
Jego nazwisko znalazło się w panteonie największych gwiazd światowej i radzieckiej kultury, tuż obok wybitnego pianisty Światosława Richtera czy legendarnego muzyka Leonida Utiosowa.
Dla tysięcy turystów odwiedzających dzisiejsze, nowoczesne Soczi, ta tabliczka to jasny, twardy dowód na to, że pokazy „czytania myśli” polskiego mentalisty były uznawane za oficjalną sztukę najwyższej klasy.
Przewodnicy oprowadzający grupy po parku Frunze do dziś zatrzymują się przy Teatrze Letnim, opowiadając o niezwykłym Polaku z Góry Kalwarii, którego dar na zawsze wpisał się w historię tego czarnomorskiego kurortu.